| |

Iga Świątek nie kryła emocji. Po tym meczu trudno było powstrzymać

Iga Świątek nie kryła emocji. Po tym meczu trudno było powstrzymać łzy

Iga Świątek nie kryła emocji. Po tym meczu trudno było powstrzymać

To był jeden z tych meczów, po których trudno od razu znaleźć odpowiednie słowa. Iga Świątek miała wszystko pod kontrolą, prowadziła 5:0 w pierwszym secie i była zaledwie kilka piłek od objęcia prowadzenia. Ostatecznie jednak wydarzyło się coś, czego nikt na początku spotkania się nie spodziewał. Qinwen Zheng odwróciła losy rywalizacji, wygrała pierwszego seta 7:5, a następnie drugiego 6:3. Dla Świątek oznaczało to koniec udziału w US Open. Polka po meczu nie potrafiła ukryć emocji i zeszła z kortu we łzach.

Początek spotkania wyglądał zupełnie inaczej. Świątek weszła w mecz bardzo pewnie. Dyktowała tempo wymian, zmuszała Zheng do biegania i szybko zbudowała przewagę 5:0. Wszystko wskazywało na to, że pierwszy set zakończy się dla niej spokojnym zwycięstwem. Zheng nie zamierzała jednak się poddać. Zaczęła grać odważniej, odzyskała rytm i krok po kroku odrabiała straty.

W pewnym momencie sytuacja całkowicie się zmieniła. To Chinka zaczęła przejmować inicjatywę, a Świątek miała coraz większe problemy z utrzymaniem wcześniejszej jakości gry. Zheng wygrała siedem kolejnych gemów i zabrała Polce pierwszego seta. Dla Igi był to niezwykle bolesny moment, ponieważ jeszcze kilkanaście minut wcześniej wydawało się, że jest bardzo blisko zwycięstwa.

W drugim secie Świątek próbowała wrócić do swojej najlepszej gry, ale Zheng była już bardzo pewna siebie. Polka walczyła, jednak nie potrafiła odzyskać pełnej kontroli nad spotkaniem. Ostatecznie Chinka wygrała 6:3 i przypieczętowała jedno z największych zwycięstw swojej kariery.

Najbardziej poruszający był jednak moment po ostatniej piłce. Świątek wiedziała, jak wielką szansę miała w tym spotkaniu. Prowadzenie 5:0 w pierwszym secie dawało jej ogromną przewagę, a mimo tego mecz wymknął się z rąk. Oficjalna strona US Open poinformowała, że Polka opuściła kort we łzach.

Nic dziwnego, że emocje były tak silne. Świątek nie przegrała przecież spotkania, w którym od początku była bezradna. Wręcz przeciwnie — przez pierwszą część meczu wyglądała jak zawodniczka zmierzająca po kolejne zwycięstwo. To właśnie sposób, w jaki wszystko się odwróciło, musiał boleć najbardziej.

Po spotkaniu sama Świątek nie próbowała uciekać od odpowiedzialności. Przyznała, że pozwoliła Zheng wrócić do meczu. Mówiła również o problemach z timingiem i czystym trafianiem piłki. W tym spotkaniu popełniła 28 niewymuszonych błędów.

Jednocześnie Polka nie chciała przedstawiać porażki jako czegoś, co przekreśla jej dalszą karierę. Podkreśliła, że w tenisie porażki są nieodłączną częścią sportu i że teraz najważniejsza będzie dalsza praca nad jej grą. To ważne, bo choć emocje po meczu były ogromne, Świątek nie zamierzała pozwolić, aby jedno spotkanie zdefiniowało cały jej sezon.

Dla polskich kibiców widok Igi opuszczającej kort we łzach również był bardzo trudny. Wielu z nich wierzyło, że po zwycięstwie w Toronto i poprawie gry Polka może w Nowym Jorku zrobić kolejny krok. Tym bardziej że przed pojedynkiem z Zheng miała już za sobą trzy zwycięstwa i awansowała do czwartej rundy US Open.

Zheng zasłużyła jednak na ogromne uznanie. Chinka nie załamała się przy stanie 0:5. Co więcej, był to już drugi z rzędu mecz podczas tego turnieju, w którym odwróciła tak ogromną stratę. Wcześniej podobny scenariusz miała w spotkaniu z Madison Keys. Jej powrót przeciwko Świątek potwierdził, że w Nowym Jorku znajdowała się w wyjątkowym stanie mentalnym.

Dla Igi pozostaje natomiast najważniejsza lekcja z tego spotkania. Porażka boli szczególnie wtedy, gdy zwycięstwo było tak blisko. Świątek miała przewagę, miała wynik i miała możliwość zamknięcia pierwszego seta. Nie wykorzystała jej, a Zheng wykorzystała swoją szansę perfekcyjnie.

Łzy po meczu nie oznaczają jednak słabości. Pokazują, jak bardzo Świątek zależało na zwycięstwie. Wielkie zawodniczki również przeżywają porażki, szczególnie te najbardziej bolesne. Różnica polega na tym, co zrobią później.

Iga ma teraz czas, aby przeanalizować ten mecz, wyciągnąć wnioski i wrócić na kort. Jej sezon jeszcze się nie skończył, a kariera tym bardziej. US Open zakończyło się dla niej rozczarowaniem, ale nie przekreśliło tego, co udało jej się osiągnąć wcześniej.

Tym razem jednak trudno było ukryć smutek. Po meczu, który miała niemal w swoich rękach, Iga Świątek zeszła z kortu ze łzami. Kibice zobaczyli zawodniczkę rozczarowaną nie dlatego, że nie walczyła, lecz dlatego, że zwycięstwo było tak blisko. I właśnie dlatego ta porażka może pozostać w jej pamięci na długo.

Similar Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *