McEnroe zaskoczony porażką Świątek. Po meczu padły mocne słowa, które wywołały ogromne poruszenie w świecie tenisa
McEnroe zaskoczony porażką Świątek. Po meczu padły mocne słowa, które wywołały ogromne poruszenie w świecie tenisa

Porażka Igi Świątek z Qinwen Zheng podczas tegorocznego US Open wciąż jest szeroko komentowana. Polka miała znakomity początek spotkania i prowadziła 5:0 w pierwszym secie, ale mimo tak ogromnej przewagi nie zdołała wygrać partii. Chinka odwróciła losy meczu, zwyciężyła 7:5, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału. Kilka dni później o tym spotkaniu bardzo mocno wypowiedział się John McEnroe.
Legendarny Amerykanin nie ukrywał, że przebieg meczu był dla niego dużym zaskoczeniem. W rozmowie ze Sport.pl zwrócił uwagę przede wszystkim na to, jak Świątek mogła wypuścić z rąk tak dużą przewagę.
„Jak do cholery to straciła? To się wydawało niemal niemożliwe!” – powiedział McEnroe.
Trudno się dziwić jego reakcji. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut wszystko układało się po myśli polskiej tenisistki. Świątek bardzo dobrze weszła w spotkanie, dyktowała tempo wymian i zmuszała Zheng do popełniania błędów. Po zaledwie 23 minutach prowadziła już 5:0. Wydawało się, że pierwszy set jest praktycznie rozstrzygnięty.
Stało się jednak coś zupełnie przeciwnego. Zheng zaczęła stopniowo odnajdywać swój rytm. Chinka przestała popełniać tak wiele błędów, zaczęła grać bardziej agresywnie i coraz częściej przejmowała inicjatywę. Świątek natomiast straciła wcześniejszą kontrolę nad spotkaniem.
Zheng wygrała siedem gemów z rzędu i zdobyła pierwszego seta 7:5. Oficjalna strona US Open podkreśliła, że był to drugi z rzędu mecz, w którym Chinka odwróciła losy seta po wyniku 0:5. Wcześniej dokonała podobnej rzeczy przeciwko Madison Keys.
W przypadku Świątek sytuacja była szczególnie bolesna, ponieważ Polka miała nie tylko przewagę 5:0, ale również trzy piłki setowe. Mimo tego Zheng zdołała doprowadzić do wyrównania, a następnie przechylić pierwszą partię na swoją stronę.
Drugi set również nie przyniósł oczekiwanej przez polskich kibiców reakcji. Zheng była już pełna wiary we własne możliwości. Świątek próbowała znaleźć odpowiedź, ale nie potrafiła odzyskać poziomu prezentowanego na początku spotkania. Chinka wygrała 6:3 i zakończyła udział Polki w turnieju.
Po meczu Świątek nie szukała jednak wymówek. Przyznała, że sama pozwoliła przeciwniczce wrócić do spotkania. Mówiła również o problemach z trafianiem piłki i odpowiednim wyczuciem uderzeń. W całym meczu popełniła 28 niewymuszonych błędów.
„Pozwoliłam jej wrócić do meczu” – przyznała Polka.
Świątek nie chciała jednak przedstawiać porażki jako wielkiego kryzysu. Jej zdaniem był to po prostu jeden przegrany mecz. Podkreślała, że w tenisie porażki są częścią sportu i nie zamierza szukać „głębszych teorii” po jednym spotkaniu.
McEnroe również nie uważa, że po tym meczu należy wykonywać gwałtowne ruchy. Legendarny tenisista zaznaczył, że nie widzi głównego problemu w pracy trenera. Jego zdaniem Świątek i jej sztab zmierzają w dobrym kierunku.
Amerykanin przypomniał przede wszystkim jej występy podczas amerykańskiego cyklu. W Toronto Polka zdobyła tytuł, a także prezentowała bardzo dobry tenis w Cincinnati. Zdaniem McEnroe Świątek pokazywała tam styl, który może sprawić ogromne problemy każdej rywalce.
Dlatego tym bardziej zaskoczyło go to, co wydarzyło się przeciwko Zheng. W jego ocenie Polka do pewnego momentu miała spotkanie pod kontrolą i nie powinna była przegrać pierwszego seta. Jednocześnie McEnroe zauważył, że wypuszczenie takiej przewagi może mocno wpłynąć na psychikę zawodniczki.
To właśnie aspekt mentalny może być jednym z najważniejszych tematów po zakończeniu US Open. Świątek przez lata słynęła z ogromnej odporności psychicznej i umiejętności dominowania nad rywalkami. Tym razem znalazła się jednak po drugiej stronie. To ona miała ogromną przewagę, a przeciwniczka zdołała dokonać spektakularnego powrotu.
Warto jednak pamiętać, że Zheng nie była przypadkową rywalką. Chinka wróciła do wielkiego tenisa po trudnym okresie i przed turniejem musiała przejść przez kwalifikacje. Po operacji łokcia jej ranking spadł aż w okolice 120. miejsca. W Nowym Jorku pokazała jednak, że nadal potrafi rywalizować z najlepszymi.
Jej zwycięstwo nad Świątek było więc kolejnym dowodem ogromnej determinacji. Co więcej, Zheng wcześniej odwróciła spotkanie z Madison Keys, również wracając ze stanu 0:5. W Nowym Jorku dokonała tego dwa razy z rzędu przeciwko mistrzyniom wielkoszlemowym.
Dla Świątek tegoroczny US Open zakończył się więc rozczarowaniem, ale nie oznacza końca jej walki o powrót na najwyższy poziom. Sama zawodniczka podkreślała, że chce skupić się na pracy i rozwoju swojej gry.
McEnroe również pozostaje ostrożnym optymistą. Były lider rankingu ATP przypomniał, że Świątek jest już jedną z najlepszych tenisistek w historii, szczególnie na kortach ziemnych. Jego zdaniem wciąż może być niezwykle groźna.
To ważny sygnał dla Polki. Choć US Open zakończyło się wcześniej, niż oczekiwali kibice, jej kariera znajduje się daleko od końca. Świątek ma przed sobą kolejne sezony i wiele okazji do zdobywania wielkich tytułów.
Najbliższy czas będzie więc przede wszystkim okresem analizy i przygotowań. Polka musi wyciągnąć wnioski z meczu z Zheng, ale jednocześnie nie może pozwolić, aby jedna bolesna porażka przekreśliła wszystko, co udało jej się poprawić w ostatnich tygodniach.
McEnroe swoim komentarzem zwrócił uwagę na coś, co dla wielu kibiców było najbardziej szokujące: Świątek miała mecz niemal w swoich rękach. Prowadziła 5:0, a mimo tego zeszła z kortu pokonana.
Teraz odpowiedź może przyjść tylko w jeden sposób – na korcie. Kolejne turnieje pokażą, czy Polka potrafi zamienić bolesne doświadczenie z Nowego Jorku w dodatkową motywację. Jedno jest pewne: mimo porażki zainteresowanie jej dalszą karierą pozostaje ogromne, a słowa McEnroe tylko potwierdzają, jak dużym wydarzeniem dla świata tenisa był jej mecz z Zheng.