Ewa Swoboda otwarcie o swojej karierze i powodach, dla których może zdecydować się ją zakończyć
| |

Bez jednego półfinału. Walkower w Singapurze. Ważna wiadomość dla Mai Chwalińskiej

Bez jednego półfinału. Walkower w Singapurze. Ważna wiadomość dla Mai Chwalińskiej

Maja Chwalińska ma za sobą niezwykle udany początek turnieju WTA 500 w Singapurze. Polska tenisistka szybko zameldowała się w ćwierćfinale, a następnie zrobiła kolejny krok w stronę walki o tytuł. Po drodze doszło jednak do sytuacji, która miała bezpośredni wpływ na układ turniejowej drabinki. Jedno ze spotkań zakończyło się walkowerem, a dla Chwalińskiej oznaczało to poznanie rywalki w walce o półfinał bez konieczności czekania na rozegranie meczu.

Polka przystępowała do singapurskiej rywalizacji jako piąta rozstawiona zawodniczka. Już pierwsze spotkanie pokazało, że znajduje się w bardzo dobrej dyspozycji. Chwalińska pokonała Rebeccę Sramkovą 6:4, 6:2. Nie był to jednak koniec dobrych wiadomości dla polskich kibiców. W drugiej rundzie zawodniczka zaprezentowała się jeszcze efektowniej.

Jej przeciwniczką była Ołeksandra Olijnykowa. Mecz trwał zaledwie 59 minut, a Chwalińska całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Wygrała 6:0, 6:1 i po raz kolejny udowodniła, że jej występ w Singapurze nie jest przypadkiem. WTA odnotowało, że był to jej trzeci ćwierćfinał na poziomie WTA w karierze.

Walkower zmienił sytuację w drabince

Chwilę po efektownym zwycięstwie Polki pojawiła się informacja dotycząca drugiej pary. Początkowo wszystko wskazywało na to, że o miejsce w ćwierćfinale powalczą Barbora Krejcikova oraz Elise Mertens. Do tego spotkania jednak nie doszło.

Krejcikova wycofała się z dalszej rywalizacji w Singapurze z powodu kontuzji dolnej części pleców. W efekcie Elise Mertens awansowała do kolejnej rundy walkowerem. Belgijka została tym samym rywalką Chwalińskiej w walce o miejsce w najlepszej czwórce turnieju.

Dla Mertens oznaczało to nietypową sytuację. Belgijka znalazła się w ćwierćfinale bez rozegrania spotkania w drugiej rundzie. Z kolei Chwalińska musiała wcześniej spędzić na korcie blisko godzinę przeciwko Olijnykowej. Polka mogła jednak podejść do kolejnego meczu z dużą dawką pewności siebie, ponieważ oba dotychczasowe zwycięstwa odniosła bez straty seta.

Co ciekawe, wycofanie Krejcikovej miało dla Chwalińskiej jeszcze jeden skutek. Obie zawodniczki miały występować razem w turnieju deblowym. Krejcikova była zaplanowaną partnerką Polki, ale jej kontuzja sprawiła, że ten plan został anulowany.

Chwalińska dostała jasny sygnał

Dla polskiej tenisistki najważniejsze pozostawały jednak wydarzenia w singlu. Rywalka była bardzo wymagająca. Mertens przystępowała do turnieju jako czwarta rozstawiona zawodniczka i broniła tytułu wywalczonego wcześniej w Singapurze. Przed spotkaniem z Chwalińską Belgijka miała jednak na koncie tylko jedno rozegrane spotkanie w tej edycji imprezy, ponieważ wcześniej otrzymała wolny los, a następnie awansowała po wycofaniu się Krejcikovej.

Dodatkowym smaczkiem było to, że obie zawodniczki znały się już z tegorocznego Roland Garros. Wówczas Chwalińska, występująca jako kwalifikantka, pokonała Mertens 6:4, 6:0. Tamto zwycięstwo miało dla Polki ogromne znaczenie, ponieważ otworzyło jej drogę do znakomitego występu w paryskim turnieju.

W Singapurze sytuacja była jednak zupełnie inna. Spotkanie rozgrywane było na innej nawierzchni, a Mertens miała za sobą znacznie większe doświadczenie na najwyższym poziomie. Chwalińska musiała więc zapomnieć o wcześniejszym rezultacie i skoncentrować się wyłącznie na kolejnym meczu.

Polka nie zwolniła tempa

Ostatecznie Chwalińska po raz kolejny pokazała znakomitą formę. W ćwierćfinale pokonała Mertens 6:2, 6:2 i awansowała do półfinału WTA 500 w Singapurze. Było to kolejne przekonujące zwycięstwo Polki, która w całym turnieju pozostawała niepokonana i nie straciła ani jednego seta.

Szczególnie istotny był sposób, w jaki Chwalińska poradziła sobie z zawodniczką rozstawioną wyżej od niej. Mertens przystępowała do rywalizacji jako numer cztery turnieju, natomiast Polka była rozstawiona z numerem pięć. Belgijka zajmowała również wyższe miejsce w światowym rankingu.

Na korcie różnica ta nie była jednak widoczna. Chwalińska od początku narzuciła swoje warunki i nie pozwoliła przeciwniczce na rozwinięcie skrzydeł. Wynik 6:2, 6:2 mówi wiele o przebiegu spotkania, ale jeszcze ważniejsza była regularność Polki. Po raz kolejny potwierdziła, że jej dobre wyniki nie są jedynie pojedynczym przebłyskiem.

Singapur przynosi kolejne ważne osiągnięcie

Awans do półfinału jest dla Chwalińskiej kolejnym znaczącym momentem w obecnym sezonie. Po świetnym występie w Roland Garros Polka ponownie znalazła się w gronie czterech najlepszych zawodniczek turnieju rangi WTA.

Jej droga do półfinału była przy tym wyjątkowo przekonująca. Najpierw pokonała Sramkovą 6:4, 6:2, później rozbiła Olijnykową 6:0, 6:1, a następnie zwyciężyła Mertens 6:2, 6:2. Wszystkie trzy mecze zakończyły się bez straty seta.

To również ważna wiadomość w kontekście rankingu WTA. Po awansie do półfinału Chwalińska jest już pewna co najmniej wyrównania swojego najwyższego dotychczas miejsca w światowym zestawieniu.

Przed Polką kolejny wielki test

Singapur staje się więc dla Chwalińskiej kolejnym miejscem, w którym może pokazać, że należy traktować ją coraz poważniej w rywalizacji z czołowymi tenisistkami. Walkower Krejcikovej zmienił układ drabinki, ale nie odebrał Polce potrzeby potwierdzenia swojej formy na korcie.

Co więcej, Chwalińska nie skorzystała jedynie z okoliczności. Owszem, Mertens dostała się do ćwierćfinału bez gry, ale kiedy obie zawodniczki wyszły na kort, to Polka zdecydowanie przejęła inicjatywę. Zwycięstwo 6:2, 6:2 sprawiło, że temat przypadkowego awansu stracił znaczenie.

Teraz przed Chwalińską już tylko jeden krok do finału. Polka znajduje się w półfinale turnieju WTA 500, a jej dotychczasowa postawa w Singapurze daje kibicom kolejny powód do zainteresowania jej dalszą drogą. Jedno jest pewne: po serii efektownych zwycięstw Maja Chwalińska nie zamierza zatrzymywać się na ćwierćfinale.

Singapurski turniej, który rozpoczął się dla niej od spokojnego zwycięstwa nad Sramkovą, bardzo szybko przerodził się w jeden z najważniejszych punktów jej obecnego sezonu. Najpierw efektowna wygrana z Olijnykową, później walkower w drugiej części drabinki, następnie starcie z Mertens i wreszcie przekonujący awans do półfinału.

Dla polskiej tenisistki to kolejna okazja, by zrobić następny krok. A po tym, co pokazała dotychczas w Singapurze, uwaga kibiców będzie teraz skupiona przede wszystkim na jej półfinałowym spotkaniu.

Similar Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *